czwartek, 22 maja 2014

Zafiksowałam się

Każdy ma swoich ulubieńców - w różnych dziedzinach życia. Kupujemy nową płytę i zarzynamy ją w odtwarzaczu do znudzenia. Chodzimy w jednych butach cały sezon, bo są mega wygodne i pasują do wszystkich jeansów w naszej szafie. Jadąc autobusem spoglądamy tęsknym wzrokiem w stronę zajętych miejsc na tyłach pojazdu - każdy wie, że tam siedzi elita :D

Nie inaczej jest ze mną. Okresowo dopadają mnie także fazy (lub przyzwyczajenie) na robienie/używanie konkretnych rzeczy. Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić, czy wynika to jedynie z zafascynowania ową rzeczą, czy z czystego lenistwa..

MAKIJAŻ

Na pewno pamiętacie moją wishlistę i opory przez zakupem pędzli do makijażu, które tak bardzo chciałam. Otóż, pędzle zakupiłam, zakochałam się w nich, używałam jakiś tydzień, a potem... potem była promocja w Rossmannie..

Wyniosłam z niej prasowany pigment, tak gorąco polecany przez innych (a teraz i przeze mnie), który po licznych próbach nakładania pędzlami okazał się najlepiej współpracować z palcem. Więc nakładam go palcem. Spodobało mi się, jak ładnie prezentuje się z prostą kreską i wytuszowanymi rzęsami i od tego czasu mój makijaż wygląda codziennie tak samo. A pędzle czekają :)

MANICURE

To, co mam na paznokciach zależy od stanowiska pracy, które akuratnie piastuje. Jeśli jest to siarka, nie ma co nawet sięgać po kolorowe emalie - odpadną wraz z rozdwojonym paznokciem jeszcze tego samego dnia. Wtedy zdaję się na Essie Mademoiselle - nawet jak odpadnie, to tak nie widać, a pomalowane nim paznokcie wyglądają na normalne.

Lecz gdy przychodzi weekend lub brak siarki pozwala, maluję paznokcie przyjemniaczkiem od Golden Rose (52), idealną alternatywą białych lakierów. Próbowałam jeden na sobie, ale czułam się źle. Rozbielony róż/beż jest o niebo lepszy!

MUZYKA

Hmm, nie wiem, czy powinnam o tym pisać, ale spodobał mi się kawałek Donatana i Cleo :) Ja, naczelna hejterka My słowianie, zachwycam się wersją in inglisz..

ŚWIECZKI ZAPACHOWE

Woski poszły w odstawkę. I to nie z lenistwa, bo kominki stoją puste, umyte i z gotowymi tealightami - nic, tylko kruszyć wosk i palić! Tymczasem ja wypalam zapasy świec zapachowych, tych z IKEA, maleństw z Bolsiusa i nawet bożonarodzeniowych (cynamonowych..) z Tesco.

SŁODKIE ŚNIADANIA
I na dobicie (zdjęcia brak ;p) - śniadanie miesiąca! Dwie kromki chleba z twarożkiem i miodem. Nie, nie mam dość, widać mój organizm domaga się sporej dawki cukru z rana. Natomiast w ciągu dnia nie ciągnie mnie tak bardzo do tony czekolad, które mamy w pracy (co innego kruche ciasteczka!), drugie śniadanie tylko na słono. Nie dbam jakoś bardzo o linię, ale redukcja słodkości w diecie jeszcze nikomu nie wyszła na złe - jeśli moje miodowe śniadania mają w tym pomóc, to już szukam pasieki :)

Teraz kolej na Was - pochwalcie się swoimi fiksami ostatnich dni!

N.

8 komentarzy:

  1. Ja się kilka lat temu zafiksowałam na czekoladzie i przepadłam na całego :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekolada to Twój znak rozpoznawczy :)

      Usuń
  2. Jakiś czas temu miałam fazę na popcorn - codzinnie robiłam sobie pól opakowania. W ogóle uwielbiam popcorn <3
    Ostatnio - codzienne jabłko i jogurt, ale to chyba bardziej prozdrowotnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popcorn!!!
      Mam zakaz robienia popcornu w domu po tym jak spaliłam go w mikrofalówce.. tęsknie! :(

      Usuń
    2. Mnie sie udało spalić garnek (robię na oleju na kuchence) - wrażenia zapachowe bezcenne...

      Usuń
    3. Czyli wersji na patelni też nie powinnam próbować, bo coś podpalę? :D

      Usuń
  3. miałam taką samą fiksacje śniadaniową przez wiele ..lat? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I żyjesz, czyli mogę dalej tak jeść ;D

      Usuń