poniedziałek, 6 maja 2013

Świeca wodna - jak to się je?

Na ciepło ;]
Mężczyzna, będąc jakiś czas temu na targach nie-pamiętam-czego, wypatrzył świece wodne i spytał, czy chcę coś takiego. Po krótkim rozeznaniu stwierdziłam, że raczej nie. Więc mi coś takiego kupił :)


Zostałam posiadaczką zestawu zawierającego 5 plastikowych pływaków, knot (1m) i saszetki z barwnikami (niebieski, żółty, czerwony). Całość zapakowana jest w kartonowe pudełko pełnie cennych informacji: Świeca wodna - ekologiczna, bezpieczna, wykwintna. 625 godzin romantycznego nastroju. Szau.

Jest też krótka (choć ciężko byłoby opisać ten proces szerzej..) instrukcja, którą przytoczę w swoich słowach i obrazkach :)

1. Odcinamy 16 mm knota. Nie 15 mm, nie 17 mm. Dokładnie 16 mm, inaczej knot się nie pali. Na szczęście producent przygotował specjalną rycinę na opakowaniu, więc przy odrobinie precyzji jesteśmy w stanie nie zawalić już przy pierwszym kroku.


2. Umieszczamy knot w pływaku.Wchodzi jak masło i stoi.
3. W wybranym (dowolnie kształtnym), wypełnionym wodą naczyniu rozpuszczamy barwnik. Oczywiście można zostawić wodę czystą albo poszukać innych barwników (te dołączone do zestawu są bardzo mocne, wystarczy dosłownie szczypta dla intensywnego koloru).


4. Dokładamy ozdoby. Idea świec wodnych opiera się na tworzeniu kompozycji, które mają powalić naszych gości (i nas samych najlepiej też), zanurzonych w wodzie, po powierzchni których dryfują pływaki. Średnio mnie to pociąga, ale małe eksperymenty jeszcze nikomu nie zaszkodziły - wrzuciłam więc sztuczny kwiat jabłoni/wiśni/cokolwiek to ma przypominać, niestety kwiat ten mnie olał i dupskiem do zdjęcia ustawił :)
5. Na powierzchnie wody nalewamy olej (taki, jakiego używamy w kuchni). Producent zaleca, aby był to 1 cm, ale znów - średnio estetycznie wygląda taka tłusta, zżółkła warstwa na naszej kompozycji.. Ja wlewam ok. 3-4 mm i dolewam, gdy płomień przygasa.
6. Umieszczamy pływak na oleju - knotem i bąbelkami powietrznymi do góry ;p


7. Czekamy, aż knot nasiąknie olejem (będzie spływał do rynienek) i odpalamy dziada (przy okazji podpalamy sobie kolejny paznokieć..)


Moje małe ale:
- uczulmy gości, że to pływająca świeczka - moja kuzynka dość energicznie się za nią chwyciła, sądząc, że to taki ładny żelowy wosk.. zmywanie oleju z mebli i podłogi nie należy do przyjemności.
- zarówno pływak, jak i ten olej do najpiękniejszych nie należą.. nie postawiłabym takiej świeczki na stole pełnym jedzenia.
- koszmarnie się u mnie kurzy, więc świeczka po kilku dniach wygląda źle (a raczej jej nie przetrę ;p)
- likwidacja świeczki też jest nieprzyjemna - olej na palcach, w zlewie, masakra.
- filmiki producenta i przekonanie o zajebistości swojego produktu - ehhh :D

Na szczęście jestem świeczko-maniakiem, więc wiele wybaczam, zapominam, przymykam oko i delektuję się wykwintnymi godzinami romantycznego nastroju ^^


Proszę nie kraść zdjęć - dziękuję.

5 komentarzy:

  1. Za poprzednią notkę (tą o MPK) przyznaję Ci mojego osobistego, blogowego Oscara, Nobla, czy co tam jeszcze chcesz. Leżę i kwiczę. Tyle, że to śmiech przez łzy, bo prawdziwy jest ten nasz krakowski tragikomizm komunikacyjny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, choć tak, jak Ola napisała pod tamtym postem - MPK to temat rzeka, można pisać, pisać i nigdy nie wyczerpie się tematu.. ale przynajmniej jest śmiesznie!

      Dziś pani pasażerka postanowiła złamać mi rękę, bo ona wysiada, a ja powinnam się paczeć i widzieć, że ona wysiada (nie muszę dodawać, że stałam tyłem do niej, a tramwaj jechał? ;p)

      Usuń
  2. Witam. Ja też jestem posiadaczką tej świecy i muszę powiedzieć że jestem nią zachwycona. Towarzyszy mi i moim gościom na każdej ważniejszej imprezie już od czterech lat i wciąż zachwyca. Wystarczy trochę inwencji twórczej bo ta zrobiona przez ciebie rzeczywiście nie powala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahha, dzięki :>

      Rzeczywiście, trochę inwencji i wychodzą ciekawe instalacje, naoglądałam się tego trochę w internetach i.. na tym się skończyło :)

      Usuń
  3. Witam moja małżonka kupiła taki zestaw na Targach w Poznaniu, teraz wykupuje wszystkie szkła w naszym sklepie, a świece pali do każdej kolacji. Zaczyna mi się to podobać. SUPER

    OdpowiedzUsuń