niedziela, 3 listopada 2013

Yankee Candle vs Janke Candle

Wypaliwszy 3 z 10 zamówionych wosków Janke Candle (nastąpiła zmiana nazwy na Essences of life) postanowiłam dokonać krótkiego porównania ich z kultowymi (?) Yankee Candle.



Pierwsze wrażenie
Jak wygląda tarta YC każdy wie :) Natomiast woski JC są nieco mniejsze i tragicznie zapakowane. W 8 egzemplarzach, które trafiły do mych rąk, folia była uszkodzona lub zupełnie nie zgrzana na odwrocie! Efektem tego wszystkie woski pachniały opium i dopiero po rozpaleniu czuć, że są innego zapachu.. Wstyd by mi było dać komuś taki wosk w prezencie (może obdarowywanie kogoś woskami jest dziwnym pomysłem, ale ja byłabym więcej niż zachwycona, gdybym znalazła taki pachnący prezent pod choinką ;p).


Rozmiar wosku
Poniżej widać różnicę w porównaniu obu wosków - YC jest wyraźnie większy. Ponieważ na stronie aukcji JC nie podano wagi produktu, posłużyłam się wagą kuchenną i wyszło, że waży on ok. 16g. YC ważą 22g. Zatem:
- Janke Candle - 16g za 1,55 zł
- Yankee Candle - 22g za 6 zł
Śmiem jednak twierdzić, że oszczędność w tym konkretnym przypadku nie popłaca.

Struktura wosku
YC to takie drobne kuleczki scalone na kształt tarty, czasem bywają twardsze, czasem kruszą się pod najmniejszym naciskiem, ale nigdy nie ma problemu z podzieleniem wosku na mniejsze kawałki. W przypadku JC, podobnie jak przy woskach Kringle Candle, jest to jednolita masa, przetopiona na kształt podobny do takiej metalowej foremki do pieczenia babeczek (;p), którą ciężko połamać na mniejsze kawałki. Nie chciałam używać noża, bo już raz sobie krzywdę zrobiłam, więc wosk dzielę na kawałki waląc weń literaturą ciężką (książka kucharska Marty Grycan była niezła, ale Anatomia Bochenka nie ma sobie równych!) - rozumiecie chyba, że taka forma obsługi nie jest przeze mnie pożądana, ani akceptowana - gdyby jeszcze po tej siłowni czekał mnie szau, to okej. Ale już wiem, że nie czeka i łamanie kolejnych wosków wkurza coraz bardziej..


Zapach
I przechodzimy do sedna. Oferta zapachowa JC jest raczej skromna i typowa - kwiaty, owoce itp. Wzięłam kilka zapachów, których nazwy niewiele mówią o tym, co nas czeka (brak opisu zapachu na stronie producenta..), np. Grandma's kitchen (na obrazku skrzynka z mlekiem, jajka i piernik?), Vitalizing (kobieta obryzgana wodą..), Wellness (jakiś kwiat i kamienie), Romantic (serduszka i kamienie). Jeszcze ich nie paliłam, ale gdy przebrnę przez te 10 wosków, wysmaruję osobny post.

Tymczasem słów kilka o samym paleniu - JC trochę dymią podczas topienia się. Nie zaobserwowałam czegoś takiego w przypadku YC. Zapach pojawia się po kilku minutach, w zależności od zapachu - mocniejszy lub słabszy (ale nigdy nie dość mocny, by wyjść poza mój pokój), a po ok. 20 min jest już po sprawie (jednorazowo wrzucam do kominka 1/8 tarty) - chociaż nie, pierwszy wosk JC, który paliłam, Green tea, po 20 min zaczął rąbać spalenizną.. także fajnie.


Podsumowując, skusiłam się na polskie podróbki ze względu na cenę i dobre opinie błąkające się po Internetach, teraz wiem, że to był pierwszy i ostatni mój raz z produktami tej firmy. Za 1,55 zł dostajemy więcej trosk, niż przyjemności. Zapachy są intensywne, ale tylko do czasu ich rozpalenia. Jako osoba rozpieszczona przez Yankee Candle i Kringle Candle stwierdzam też, że są po prostu sztuczne - kostki toaletowe i tyle. Wolę zapłacić za dobrą jakość i przywoływanie dobrych wspomnień, a nie tworzenie aury rodem z kibla. Never again.

11 komentarzy:

  1. kopia to najwyższy dowód uznania! czyli YC lepsze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tutaj natalie_iris z instagrama:P przeczytałam porównywalny post. Ostatnio mnie kręca woski z YC, chociaz jak dowiedziałam się o próbkach to zaczęłam się zastanawiać.. ciekawa jestem czemu zmienili nazwę?
    Koleżanka mieszka niedaleko hurtowni tych świec, poprosiłam ją o kupno w celu wypróbowania w kominku.
    YC troszkę drogie, ale jakośc to jakość ;)
    ŚWIETNY POST :) przydatny ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, witam :)
      Podejrzewam, że zbieżność fonetyczna obu nazw mogła rodzić konflikt na gruncie prawnym :D Być może za kilka miesięcy firma przestanie być kojarzona z podróbkami YC, tylko jako niezależny producent świec i wosków.

      Usuń
  3. No coż każda opinia się liczy i zmusza do pracy nad produktem a woski to tylko nasz marginalny produkt
    Ale bardzo dziękujemy za przetestowanie i opinię

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć! Trafiłam do Ciebie szukając opinii o JC i jak najbardziej zgadzam się z Twoim zdaniem, choć za tą cenę spodziewałam się kompletnej klapy, ale aż tak źle nie jest. Najbardziej denerwuje mnie jechanie na nazwie znanej marki. Mam nadzieję, że to się zmieni, bo wg mnie to mega obciach. Dzięki za recenzję :)
    P.S. "Nie chciałam używać noża, bo już raz sobie krzywdę zrobiłam, więc wosk dzielę na kawałki waląc weń literaturą ciężką (książka kucharska Marty Grycan była niezła, ale Anatomia Bochenka nie ma sobie równych!)" - Popłakałam się ze śmiechu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się zmieniło, teraz woski sprzedawane są jako Essences of life.

      Mam jeszcze jeden skuteczny sposób na łamanie tych wosków, ale nie jest tak zabawny - opieram nań pięty, staję na nim i traach, wosk w kawałkach :D

      Usuń
    2. Hahaha, też jakiś sposób :D Ja jestem leniem, więc walę cały do kominka ;)

      Usuń
    3. Gdyby nie skromny metraż pokoju też bym dała cały - niestety momentalnie robi mi się gęsta atmosfera. Od lenistwa silniejsza jest u mnie tylko chęć przeżycia :D

      Usuń
  5. Wypróbowałam te woski i żadne mi się nie dymią ani nie śmierdzą spalenizną... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to dobrze, bo to żadna przyjemność :)

      Usuń