wtorek, 9 czerwca 2015

"Nie odkładaj macierzyństwa na potem" - a może jednak?


Wracam wytyrana z pracy, rzucam się na kuchnię celem popełnienia obiadu (kolacji?), nim zemdleję z głodu. Po głowie błądzi myśl, by spłodzić jakiegoś Kuracjusza polskiego, wszak materiał, z jakim przyszło mi obcować przez ostatnie dni absolutnie zasługuje na wspomnienie. A ja zasługuję na odreagowanie, niestety obawiam się, że samotna butelka wina w tym przypadku nie będzie wystarczająca. Zasiadam ze strawą przed kompem, już mam odpalać bloggera, aż tu wyrasta przede mną hit ostatnich dni.



Oglądam raz po raz, bo nie wierzę w to, co widzę (i słyszę). Szukam w sieci głębiej - o kij chodzi autorom? Ponoć o to, że się opierdalamy z rozmnażaniem (średnia wieku pierwiastek skoczyła o 4 oczka.. wielkie mi coś!). A powyższy film ma dać nam do myślenia.

Usiadłam wygodnie przy biurku i zamyśliłam się.
Jaki odsetek osób, które odwlekają decyzję o posiadaniu potomstwa robi to ze stricte egoistycznych powodów? Bo wykształcenie, bo praca, po fun. Czy nawet, jeśli osoby te przejmą się ową kampanią i natychmiast rozmnożą, cokolwiek w statystykach drgnie? Może jednak podwyższenie średniej wieku wśród osób decydujących się na pierwsze dziecko wynika z innych procesów toczących polskie społeczeństwo?

Mam 26 lat.
Zdążyłam skończyć studia. Bez specjalizacji.
Zdążyłam przepracować 1,5 roku na śmieciowej umowie, za prześmiewczą stawkę, chociaż w zawodzie, więc i tak lepiej, niż jakaś tam część absolwentów uczelni wyższych w naszym pięknym kraju.
Zdążyłam trzy razy odwiedzić Pragę, raz Wiedeń, a raz nawet Stolycę.

Czasem myślę, że jestem szczęściarą. Co prawda nie mogę pozwolić sobie na usamodzielnienie się (rozumiem przez to wyfrunięcie z rodzinnego gniazda), ale stać mnie, by raz w roku, pod groźbą kary z sanepidu, kupić sobie nowe obuwie medyczne do pracy, czy pisząc ten tekst sączyć różowe wino za 13 zł. Na pewno mogło być gorzej.

Myślę czasem o swoim macierzyństwie. Przez długie lata miałam dzieciowstręt. Potem ciążo-schizy. Wyraźnie nie byłam gotowa na dziecko. Dziś raczej też nie jestem, ale na myśl, że mogę zajść w ciążę nie reaguję już planowaniem samobójstwa :D Każda kobieta (o mężczyznach pisać nie będę, bo ojcostwo to temat na osobny, równie obszerny post) dojrzewa do spełniania drugiego prawa biologicznego (prawa zachowania gatunku) w swoim czasie. Niewątpliwie czas ten coraz bardziej się wydłuża, jednak w końcu nadchodzi. I wtedy napotyka na opór rozumu.

Wydaje mi się, że w moim przypadku decyzja o rozpłodzie świadczyłaby jedynie o dużej nieodpowiedzialności. Nie potrafię sama się utrzymać, nie będę w stanie utrzymać jeszcze dziecka. Dostanę wypowiedzenie, bo jestem na śmieciówce. Już o przepracowanych latach, emeryturach wspominać nie będę, bo szczerzę wątpię, by moi rodzice takową kiedykolwiek otrzymali, a co dopiero ja. Skrótowo, zafundowałabym memu dziecku bardzo szorstki start, a pewnie jak większość Polaków nie-pracujących na wyniki jakiegoś tam sondażu o rozmnażaniu rodaków, chcę dla mego potomka jak najlepiej. Nie musi być wyremontowany dom i mieszkanie, nie musi być wyspecjalizowana matka z niesamowitą karierą, wystarczy godne życie. Zastanawiam się, czy twórcy (albo zleceniodawcy) tej reklamy żyją w jakimś innym świecie, czy tylko ja otaczam się biednymi nierobami i nieudacznikami życiowymi, którzy ciągną od wypłaty do wypłaty, a jak już ustrzelą umowę o pracę, to biorą kredyt na trzy pokolenia, by móc płodzić kolejne potomki na własnych trzydziestu metrach kwadratowych..

Obejrzałam spot jeszcze kilka razy. Po początkowym wzburzeniu pozostał tylko niesmak i duża przykrość. Jest mi przykro, bo gdy ja przekwitnę, taka reklama nie będzie mogła mówić o przedkładaniu ambicji i wygody nad macierzyństwo, tylko wiktu i opierunku. Zdążyłam nie umrzeć z głodu, zdążyłam utrzymać jakiekolwiek źródło dochodu, zdążyłam zaopiekować się rodzicami, gdy brakło dla nich socjalu. Ale nie zdążyłam się rozmnożyć.

Szkoda, że fundacje takie, jak ta, która wymyśliła powyższą kampanię, nie skupia się na realnych przyczynach przesunięcia wieku decyzji o pierwszym dziecku. W przeważającej większości niewiele mają one wspólnego z egoizmem, pracoholizmem, konformizmem ludzi w wieku reprodukcyjnym. W świecie zwierząt jest tak, że dla skutecznego rozmnażania konieczny jest spokój i poczucie bezpieczeństwa. Nie wiem, jak u Was, ale ja takowych nie doświadczam.

Wyjątkowo chciałabym poznać Waszą opinię, co czujecie oglądając ten spot, czy macie w swoim otoczeniu osoby, które przegapiły macierzyństwo (lub ojcostwo)? Jak jest z Wami?

N.

3 komentarze:

  1. Na rv to ostatnio najgorętszy temat i szczerze ? Nawet matki się nie zgadzają z tą kampanią. Czytam posty tych, które zaciążyły z myślą 'jakoś to będzie' i co ? I teraz 24h z dzieckiem, bo tatuś zarabia, więc musi mieć święty spokój. Płaszczenie się o pieniądze na podstawowe wydatki. Zero własnego życia, zero perspektyw na dalszą przyszłość, poza troską o dziecko. Ok, niektóre się w tym odnajdują, ale większość takich matek chciałaby mieć jakiekolwiek swoje życie...
    Ta kampania jest chyba skierowana do kobiet +35, ale z drugiej strony jeśli kobieta do tego czasu nie ma dziecka to albo nie chce ("uuuu to nie każda kobieta powinna mieć co najmniej dwójkę?! co z ciebie za kobieta!") albo nie może. Albo nie ma z kim, znaleźć odpowiedzialnego partnera nie jest łatwo.

    Byłam za granicą, mam umowę o pracę i własny samochód = jestę krezusę ? Czas na potomka, bo inaczej przegapię :D ? W sumie skoro w łóżku o szerokości 100cm mieścimy się my plus kot, to i dziecko da radę :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwójka dzieci, co z Ciebie za kobieta! ;p

      Usuń